Harem Pana A

Zarówno K. jak i Ania wpadły w sidła Pana A. Mógł z nimi zrobić cokolwiek. Były od niego zależne, a Pan A. miał pewność, że nie zrobią nic wbrew jego woli. Miał już swoje dwie niewolnice, ale co to za harem, jeśli jego nałożnice mieszkają w dwóch różnych częściach miasta? Może to nie był jeszcze ten moment, w którym obie jego suki zamieszkałyby razem i tylko czekały, by spełniać rozkazy swego pana, ale przecież już nic nie stało na przeszkodzie, by wspólnie się zatroszczyły o podniecenie swojego pana.

– Opłaciłem pokój hotelowy. Masz godzinę, by do niego dotrzeć – zarówno K. jak i Ania dostały wiadomość w tym samym momencie. Pokój mieścił się w luksusowym hotelu. Dziewczyny znały jedynie jego numer. Pierwsza na miejsce przyjechała K.

– Dzień dobry. Chciałabym klucze do pokoju nr 127. – powiedziała nieśmiało na recepcji, czerwieniąc się mocno i licząc, że osoba ją obsługująca nie będzie zadawała więcej pytań.
– Dzień dobry. Nasz gość już na panią oczekuje. Pokój jest na drugim piętrze. – odpowiedział młody chłopak.

K. przeszedł dreszcz podniecenia. Wreszcie zobaczy, pozna Pana A. Gdy już znalazła pokój, otwarła drzwi, zauważyła, że jest pusty. Panował w nim półmrok, przez zamknięte rolety przebijały się promienie słoneczne, tworząc pomarańczową poświatę. Na dużym, małżeńskim łożu leżała karteczka:

“Rozbierz się, załóż obrożę i smycz na szyję, a na ręce załóż kajdanki i wyjdź do łazienki. Masz milczeć, bo każdy dźwięk, który wydasz ze swoich ust, zostanie ukarany. Wyjdziesz stamtąd, gdy ci na to pozwolę”. K. posłusznie spełniła zadanie z kartki. W łazience znalazła opaskę na oczy i karteczkę, by ją założyła.

Po kilkunastu minutach do pokoju weszła Ania. Na łóżku znalazła podobną karteczkę, z tym, że od razu miała założyć opaskę i nie musiała wychodzić do łazienki.

Gdy obie dziewczyny siedziały nagie, z opaskami na oczach i kajdankami na rękach, wtedy do pokoju wszedł Pan A. Swoje kroki skierował najpierw do łazienki. Chwycił za smycz i delikatnie pociągnął w swoją stronę. K. nie miała wyjścia i ruszyła za swoim panem. Poczuła, jak Pan A odpina jej ciężkie, policyjne kajdanki, wygina jej lekko ręce i zapina je ponownie za plecami. Po chwili to samo zrobił z Anią.

– No patrzcie, obie moje suki w jednym miejscu… – powiedział z uśmiechem – Teraz możemy zacząć właściwą zabawę...