Sperma na wagę złota…

Opowiadanie zainspirowane komentarzem jednego z Czytelników – Mateo 27, autora bloga „Fantazja geja” , który podzielił się swoim pomysłem w komentarzu pod tym opowiadaniem:

Jeśli chcesz, aby także Twój pomysł lub fantazja na pewno została opisana w formie opowiadania – zapraszamy tutaj:

https://twojpan.pl/sklep/

Powojenny krajobraz

Po skończonej III Wojnie Światowej, wielu mężczyzn nigdy nie wróciło do swojego domu. Ze względu na użyte w jej trakcie środki chemiczne i biologiczne – wielu z tych, którzy wrócili, stało się albo impotentami, albo byli bezpłodni. Jak powszechnie wiadomo, po kryzysie wojennym, każdy rząd, nawet tymczasowy, za priorytet stawia sobie odbudowę społeczeństwa oraz infrastruktury. Na szczęście, Polska nie odniosła większych strat w mieniu, za to bardzo mocno ucierpiała męska populacja. Wojnę przeżyło tylko kilkanaście tysięcy mężczyzn, z czego tylko kilkuset zachowało zdolność płodzenia dzieci. Nie dziwi więc, że te kobiety, które przed wojną wyszły za nich, były szczęściarami. Tym bardziej, że właśnie w życie wchodził nowy, państwowy dekret:

„Każdy mężczyzna, zdolny do płodzenia dzieci, bez względu na wszystko, ma obowiązek raz w tygodniu oddać swoją spermę do banku, pod karą doprowadzanie siłą oraz przymuszenia do wyżej wymienionego obowiązku. Kobiety w wieku produkcyjnym zobowiązane są do zgłaszania się do wyżej wymienionych miejsc, w celu zapłodnienia in-vitro. Jednocześnie wprowadza się podatek 20% od każdej kobiety, która nie posiada dzieci ani też nie jest w ciąży. Ze względu na stan naszego społeczeństwa, informujemy, że podatek wchodzi w życie od dziś, również mężczyźni mają się zgłaszać do banku spermy od dziś, natomiast zapłodnienia – ruszą za 3 miesiące do pół roku”

Gdy Mateusz usłyszał to ogłoszenie, przeraził się. Władze państwowe dokładnie przebadały wszystkich mężczyzn i doskonale wiedziały, do których mężczyzn jest skierowany ten apel. Niestety, coraz bardziej widoczna ciąża jego żony, zdradzała, że to właśnie on należy do tej grupy płodnych mężczyzn.

Polowanie na płodnego samca

Tuż po ogłoszeniu dekretu, Mateusz zaczął być nagabywany przez wiele kobiet – koleżanek z pracy, ekspedientek czy nawet obcych dziewczyn, z prośbą o zapłodnienie – by uniknąć dodatkowego opodatkowania. Były chętne nawet zapłacić. Zawsze jednak odmawiał. Starał się nawet unikać wychodzenia z domu wraz z żoną, by nie prowokować niepotrzebnych sytuacji. Niestety, wieści szybko się rozchodzą i teraz nawet we własnym domu nie miał spokoju. Kilka razy dziennie do ich drzwi dobijały się potrzebujące męskiej spermy dziewczyny i kobiety. Dla bezpieczeństwa – wieczorami często wraz z żoną siedzieli w ciemnościach, by nie zwracać na siebie uwagi. Niestety, to też nie pomogło…

Gdy pewien wieczór spędzał wraz z żoną w mieszkaniu, w ciemnościach, nagle ktoś zaczął walić mocno do drzwi. Początkowo ignorowali to, jednak wtedy ktoś przestrzelił zamek. Do pokoju wpadła grupa kilku dziewczyn, z pistoletami. Jedna z nich wskazała na Mateusz palcem:

– Pójdziesz z nami!

– Ja się nigdzie nie wybieram! Zostaję z żoną.

– Jeśli chcesz z nią być i chcesz doczekać się dziecka, to właśnie pójdziesz z nami. Jak będziesz współpracował, to nikomu nic się nie stanie i za jakiś czas wrócisz do domu.

Mateusz przez chwilę się zastanawiał co zrobić. Przekonało go dopiero przyłożenie lufy pistoletu do brzucha ciężarnej żony. Wstał i zrobił kilka kroków w stronę drzwi. Jedna z dziewczyn zatrzymała go jednak. Założyła mu płócienny worek na głowę, a ręce skuła kajdankami.

– To dla bezpieczeństwa. Twojego i naszego. – wyjaśniła w krótkich, żołnierskich słowach.

Maszyna do zapładniana

Mateusz wyczuwał, że wrzucają go do jakiegoś samochodu dostawczego, a potem – jechali z godzinę, może dwie. Tak mu się przynajmniej wydawało. Wreszcie –  zatrzymali się i przez kilka minut dziewczyny prowadziły go gdzieś na piechotę. Gdy już dotarli na miejsce, zdjęły mu kajdanki i worek z głowy, jednak cały czas miały pistolety w gotowości. Mateusz zauważył, że jest w jakieś piwnicy, prowizorycznie przystosowanej na pokój mieszkalny. Była tam lampka nocna, dająca słabe światło, łóżko i rozlatująca się szafka nocna.

– O co chodzi? – zapytał, przyglądając się twarzą kobiet, które go porwały.

– O dekret.

– Czyli co, mam was zapłodnić i po sprawie?

– O nie. Jesteśmy lesbijkami – nie bawi nas ta męska dominacja – gdy to mówiła – wymownie głaskała włosy innej dziewczyny – Jesteś naszą kurą znoszącą złote jajka, a raczej – kogutem tryskającym złotą spermą. Znajdzie się wiele chętnych kobiet, które zapłacą nam niemałe pieniądze, żeby z tobą zaciążyć. Mamy już tu nawet pierwszą chętną.

Wszystkie dziewczyny spojrzały na młodą, dość ładną, około dwudziestoletnią dziewczynę.

– Mamy nadzieję, że będziesz współpracował.

– A co z moją żoną?

– Nasza fundacja już się nią zajęła. Włos jej z głowy nie spadnie, będzie miała nawet lepsze warunki, niż u was w domu. Ale to też zależy od ciebie.

– Co mam zrobić?

Przywódczyni grupy głośno się roześmiała:

– Mam ci wytłumaczyć, skąd się biorą dzieci?  

– Nie… Tak przy wszystkich?

– Szczerze? Nie ufamy facetom, więc wolimy cię przypilnować. No i dziewczyna pewniej się poczuje, jeśli nie zostanie z tobą sama. Rozbierajcie się.

Pierwsza do zapłodnienia

Dziewczyna, którą miał zapłodnić, zrobiła to bardzo szybko. Mateusz trochę się ociągał. Jednak wymowne machanie pistoletem, przekonało go, że nie ma wyjścia. Gdy już był nagi, zasłonił swojego penisa ręką.

– Dalej, nie mamy całego dnia – powiedziała liderka grupy, popychając w jego stronę nagą dziewczynę, która także zasłaniała swoją cipkę.

Oboje byli bardzo zakłopotani i nie bardzo wiedzieli, jak mają się zachować.

– Zapłaciłaś nam, więc kładź się na łóżko i rozszerz nogi.

Dziewczyna wykonała zadanie. Mateusz uklęknął przed ich nogami. Stres i niecodzienna sytuacja zrobiły swoje – jego penis nie był w pełnym wzwodzie. Nie umknęło to uwadze porywaczek. Jedna z nich podeszła i zaczęła pieścić jego jądra ręką. Pomogło. Nachylił się nad dziewczyną. Miała zaciśnięte usta. Jej dłonie zaciskały się na obramowania łóżka. Widać było, że to dla niej ogromne wyzwanie. Była cała skostniała. Mateusz postanowił nie przeciągać tego w nieskończoność. Zbliżył się do niej jeszcze bardziej i włożył jej delikatnie penisa w pochwę. Cały czas myślał o żonie. Ich miłość nie była tak mechaniczna. Zastanawiał się, czy domyśla się, dlaczego został porwany? Czy ma należytą opiekę? Czy nic jej nie jest? Po kilkunastu minutach było po wszystkim. Spuścił się w środku. Dziewczyna szybko wstała i się ubrała. Jedna z porywaczek wręczyła jej test ciążowy, z poleceniem, by za kilka dni go zrobiła, a jeśli wynik nie będzie satysfakcjonujący, ma się umówić na kolejną wizytę.

Seks z matką i córką

Następnego dnia – miał wizytę matki i córki. Obie chciały, a raczej – ze względu na ten przeklęty dekret, musiały zajść w ciąże. Porywaczki nie zgodziły się na to, aby, zapłodnienie odbyło się indywidualnie. Szkoda im było czasu i istniało też zbyt duże ryzyko, że Mateusz nie da rady dojść w krótkim czasie dwa razy pod rząd. Kazały się córce i matce rozebrać do naga, a Mateuszowi – położyć na plecach. Ze względu na większe szanse na zajście w ciążę, najpierw usiadła na jego penisie usiadła córka, a matka przyglądała się z boku, jak jej córka ujeżdża penisa. Może nie liczyła na to, że jej córka jest dziewicą, ale widok swojej małej księżniczki w takiej sytuacji, zrobił na niej wrażenie. Gdy po pewnym czasie Mateusz miał wytrysk, kobiety szybko się zamieniły – teraz to matka usadowiła się na jego penisie i to córka się temu przyglądała. Matka, choć nie najmłodsza, to jednak cały czas była piękną kobietą. Miała też dużo większe doświadczenie od córki, o czym Mateusz się szybko przekonał. Dzięki pracy mięśni kegla – już po paru minutach doszedł po raz drugi, tym razem zalewając spermą cipkę matki.

Seks z siostrą ciężarnej żony

Innego dnia – zjawiła się u niego puszysta dziewczyna. Mateusz ją bardzo dobrze znał – była to siostra jego żony. Choć miała męża, ten, po wojennych przejściach, okazał się bezpłodny. W trakcie seksu, dziewczyna opowiedziała mu, że tuż po jego porwaniu, do jego domu przyszły jakieś kobiety i zabrały jego żonę do prywatnej rezydencji, gdzie ma wszystko czego zapragnie i niczego jej nie brakuje. Rozmowy przerwały jednak porywaczki, które stwierdziły, ze to nie czas na rodzinne pogaduszki. Mimo to, Mateusz poczuł się spokojniejszy. Nie wiedział tylko, jak zareaguje jego żona, gdy dowie się, że musiał zapłodnić jej siostrę. Na szczęście, gdy już skończył – ta zapewniła go, że to będzie ich tajemnica i ani jego żona, ani jej mąż – nigdy się nie dowiedzą, przez kogo zaszła w ciążę.

Mateusz codziennie przyjmował po dwie lub trzy dziewczyny. Niektóre widywał kilkukrotnie, inne pojawiały się tylko raz. Jedne były mocno zawstydzone tą sytuacją, inne – same inicjowały różne pozycje, a nawet – instruowały go, co im sprawia przyjemność. Choć cały czas myślał o żonie, to dzielił się swoją spermą z kolejnymi dziewczynami, a nawet – dojrzałymi kobietami.

Gdy po kilku miesiącach wykorzystywania i zapładniania, ruszyły wreszcie zapowiadane w dekrecie banki spermy, porywaczki wypuściły go. W domu czekała na niego już żona z kilkutygodniowym synem. Po powitaniu i opowieściach żony na temat porodu i o tym, co działo się pod jego nieobecność, zapytała:

– A, Kaśka też jest w ciąży!

Maciej zbladł, ale uznał, że musiałby coś odpowiedzieć.

– Jak to się stało?

– Z tego, co powiedziała, w jej pracy był też płodny mężczyzna, który się zgodził ją zapłodnić.

– A co na to jej mąż?

– Sam ją wysłał. Wiesz, podatek sporo by im się dał we znaki. Na szczęście, już otwarli te banki spermy. No właśnie – musiałbyś tam dzisiaj iść…

Jedna myśl na temat “Sperma na wagę złota…

  • 29 czerwca 2019 o 06:49
    Permalink

    Przyznam, że jestem MEGA zaskoczony tym opowiadaniem! Fabuła mnie totalnie rozwaliła. Uwielbiam tego typu historie, a ta stała się teraz jedną z moich ulubionych 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.