Prywatny szpital grozy

Wszyscy wiemy, jak wygląda państwowa służba zdrowia. Nie dziwi więc fakt, że coraz więcej osób decyduje się na prywatne leczenie. Tak, jak bohaterka naszego najnowszego opowiadania erotycznego. Ania, bo tak ma na imię, zdecydowała się na kilka zabiegów odmładzających i na kompleksowe badania w jednej z małych prywatnych klinik. Pokój jednoosobowy z łazienką, opieka na jak najwyższym poziomie. Pierwsze dwa, trzy dni wyglądały całkiem normalnie, do czasu…

– Dzień dobry pani, jestem doktor N. i przez najbliższe dni będę się panią opiekował. Przeglądałem pani wyniki i musimy się zająć kilkoma sprawami. Rozpisałem już pani leki. Zobaczymy się później.

Działania niepożądane leków

Kilka minut później, przyszła pielęgniarka, która przyniosła jakieś tabletki. Ania nawet nie dopytywała, co to za pigułki – młody, przystojny lekarz przecież wie co robi. Kilkanaście minut później, Ania poczuła dużą senność. Położyła się. Gdy się obudziła, jej ręce i nogi były przypięte do łóżka. Nie mogła się ruszyć. Zaczęła wołać pomocy. Do sali wszedł doktor Nowaczyk.

– Proszę się uspokoić. Źle zareagowała pani na leki. Badamy w tej chwili, która substancja czynna wywołała takie objawy.

– Jakie objawy? Przecież zasnęłam.

– Groziła pani samobójstwem. Musieliśmy panią unieruchomić.

– Nic nie pamiętam. Ale już jest dobrze, możecie mnie rozpiąć?

– Nie, jeszcze nie. Musimy zadbać o pani bezpieczeństwo. Leki, które pani otrzymała uwalniają się stopniowo, w ciągu 24 godzin i działają przez kolejne 24 godziny. Przynajmniej przez ten okres musi być pani unieruchomiona.

– Ale ja nie chcę! – Ania już krzyczała. – Wypuście mnie stąd!

Doktor N. zawołał pielęgniarkę i polecił jej podać Ani zastrzyk. Ania nie dosłyszała jaki. Szarpała się i rzucała na łóżku. Gdy pielęgniarka wstrzyknęła jej coś, poczuła, że nie panuje nad swoim ciałem. Stało się całkowicie lekkie. Choć była przytomna i świadoma tego, co się z nią dzieje, nie miała siły powiedzieć czegokolwiek, ani się ruszyć.  Również wszystko słyszała, choć ciężko jej było zebrać myśli.

– Siostra już kończy zmianę?

– Nie, Krysia prosiła mnie, bym wzięła za nią dyżur. Dziś nie przyjdzie.

– To niech siostra idzie już do domu. Mamy tylko trzech pacjentów na oddziale, więc sobie poradzę sam. I tak muszę monitorować tą pacjentkę.

– Na pewno? Dziękuję bardzo.

Sam na sam z lekarzem i bezbronna

Po ok. pół godzinie, doktor N. znowu wszedł do pokoju Ani. Nadal była pod wpływem leków. Jak przez mgłę widziała, że lekarz odpina jej pasy z nóg. Poczuła ulgę, ale tylko na chwilę. Uniósł jej biodra i zdjął jej spodnie od piżamy, niczym lalce. Chciała coś powiedzieć, ale z jej ust wydobył się tylko bełkot. Doktor N. pochylił się nad jej głową i pogłaskał ją po policzku, jakby chciał powiedzieć: „Spokojnie, dziecinko, spokojnie”. Następnie zaczął rozpinać jej koszulę, którą miała na sobie. Gdy dotarł do ostatniego, delikatnie zsunął skrawki materiału, które zasłaniały jej piersi. Ania próbowała się poruszyć, ale nie miała na to siły.

Po chwili poczuła, jak ręka doktora N. wędruje po jej piersiach i sutkach. Palce okrążały je, odrysowując ich kształt. Ania oddychała głęboko. Wiedziała, że nikt jej nie pomoże. Mało tego, sama do końca nie wiedziała, czy jej się to śni czy to jawa. Gdy próbowała sobie to uświadomić, poczuła, jak ręka doktora sięga do jej krocza. Poczuła również palce w swojej cipce.

– Suchość pochwy, co? – zapytał retorycznie doktor – za chwilę coś na to poradzimy.

Po kilku minutach wrócił z żelem do USG. Nałożył go na dwa palce i ponownie włożył je do pochwy Ani.

– No, teraz możemy dalej cię badać.

Ania zauważyła, że doktor ułożył jej nogi wyciągu, jaki często widziała w filmach dla osób ze złamaniami. Lekarz uklęknął między jej rozwartymi szeroko nogami. Chwycił ją za biodra i wszedł w nią swym twardym penisem. Nie czuła nic – ani bólu, ani przyjemności. Poczuła jednak, gdy doktor N. doszedł w środku. Cienka stróżka jego spermy pociekła jej po udach. Mężczyzna wytarł penisa o jej koszulę, ubrał ją, związał nogi pasami, jak wcześniej i wyszedł.

Gdy Ania obudziła się następnego dnia, nad jej łóżkiem była jej przyjaciółka. Nadal była związana, ale odzyskała siły w rękach i nogach.

– Załatw mi, żebym stąd wyszła – wyszeptała – lekarz mnie zgwałcił.

– Chyba cię porąbało od tych prochów. Jeśli wszystko będzie dobrze, wyjdziesz za 2-3 dni. Muszą jeszcze badania porobić. Ładnie ci się rzuciło na mózg od tych prochów.

– Ale on naprawdę to zrobił – na pewno są gdzieś ślady na łóżku…

– Daj spokój, przecież pościel dziś zmieniali, jak spałaś. Jest już w pralni

– Ale pewnie są ślady na mojej piżamie.

– Przebrałam cię, żebyś nie śmierdziała. I umyłam. Masz chyba jakieś upławy z pochwy

– To nie były upławy!

– Daj spokój. Za dużo czytasz tych brukowców. Masz jakieś paranoje. Zobaczysz, leki przestaną działać, to i zaczniesz myśleć logicznie.

Ania zwątpiła. Może rzeczywiście miała jakieś omamy i nie ma się czym martwić. Na poranną zmianę przyszedł inny lekarz. Ania wolała się już nie odzywać. Zalecił siostrom założyć jej pieluchę i podawać leki moczopędne, by jak najszybciej wypłukać leki, które na nią źle zadziałały. Zrezygnowana Ania nawet nie próbowała protestować. Nie miało to żadnego sensu, a i obawiała się, że prosto z prywatnego szpitala, pojedzie do państwowego psychiatryka.

Drugi nocny dyżur

Nocny dyżur ponownie miał doktor N. Zanim jednak zajrzał do niej, pielęgniarka znowu podała jej zastrzyk, po którym ponownie straciła panowanie nad swoim ciałem. Lekarz zalecił zmienić jej pieluchę. Ania czuła się upokorzona, bo doktor nie miał zamiaru na ten czas wychodzić z sali. Śledził każdy krok pielęgniarki. Gdy ta zdjęła ją, lekarz zalecił zostawić Anię bez pieluchy, aby nie dostała odleżyn. Pielęgniarka posmarowała jeszcze jej cipkę i pupę jakimś kremem, a potem – posypała jeszcze talkiem, po czym oboje wyszli. Ania nie wie, ile czasu minęło, ale lekarz wszedł potem sam do jej sali. Przez chwilę badał ją wzrokiem. Poluzował jej pasy i położył na bok. Podniósł jej łóżko wyżej, tak, by jej głowa znajdowała się na wysokości jego rozporka. Rozpiął spodnie, wyciągnął swojego penisa i wepchnął go do jej ust. Po kilku minutach, doszedł w jej buzi. Ania nie miała siły ani wypluć spermy, ani jej połknąć. Spływała ona niespiesznie kącikiem jej ust na poduszkę. Lekarz wytarł jeszcze swojego penisa o jej włosy i zapiął rozporek. Po cichu, Ania liczyła na to, że wreszcie będzie miała jakiś dowód na to, co się stało. Ciężko będzie przecież ukryć te ślady. Niestety, pomyliła się. Doktor zawołał pielęgniarkę.

– Przygotowałem pacjentkę do płukana żołądka… I zmieńcie jej proszę poduszkę, bo piana jej z ust poszła.

– Teraz? – zapytała z niedowierzaniem lekarka

– A kiedy? – odpowiedział lekarz

– Tak jest, panie doktorze.

Epilog

Gdy lekarz wyszedł, a pielęgniarka zaczęła przygotowywać Anię do płukania żołądka, zwróciła uwagę, że to, co Ania miała w ustach i ślady na poduszce nie bardzo pokrywały się z pianą z ust. Zmieniła Ani poszewkę i wyszła.

Po kilkunastu minutach, do pokoju Ani weszły dwie policjantki.

– Dobry wieczór, za chwilę karetka przewiezie panią do innego szpitala. Zatrzymaliśmy doktora N. za wykorzystywanie seksualne i gwałty na pacjentkach, po uprzednim podaniu im leków psychotropowych i zwiotczających mięśnie. Gdy poczuje się Pani lepiej, złoży pani zeznania. Ma on na koncie wiele ofiar, ale dopiero teraz zdobyliśmy dowody. Proszę podziękować pielęgniarce.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: